sobota, 27 września 2014

Wcale nie taka długa notka :)

Na początek trochę o punk rocku, właściwie to horror punku, a właściwie to o The Misfits.
Zespół ten znam od niedawna (czyt. bardzo niedawna) i szczerze mówiąc...przeraził mnie.
I wierzcie mi, was też by przeraził. zwłaszcza pierwszy teledysk, który obejrzałam. Teledysk do utworu pt. Helena. Ja akurat należę do grona osób, które horrorów nie oglądają. Nie wiem jak wy, ale ja po prostu nie umiem. Nie cierpię strachu i bardzo nie przyjemne dla mnie jest patrzenie jak ludzią zdarzają się potworne rzeczy. Ale każdy jest inny, więc może wy będziecie na tyle odważni, by obejrzeć cały ten teledysk. Jeśli ci się udało-gratuluję. Ja nie dałam rady. W momencie, kiedy nasz 'bohater' liryczny wyją piłę mechaniczną...wymiękłam.

I jak, udało się? :)

Zauważyłam, że podczas pisania mam tak, że pisząc myślę, że tak dużo już napisałam (trochę za dużo wyrazu 'pisać' w tym zdaniu :D), a po skończeniu czytam i... zdaje sobie sprawę z tego, że tak naprawdę wyszło tego bardzo mało. Wy też tak macie? Po prostu piszę np. jakąś opowieść (mam pragnienie napisać kiedyś jakąś wspaniałą książkę) i myślę sobie 'O jejciu, jejciu, ale się rozpisałam. Ho, ho ja to mam talent', ale kończę, czytam...i jestem zawiedziona :( Coś co jeszcze w trakcie pisania zdawało mi się bardzo dobre, już po chwili traci cały swój 'blask'. W tym przypadku też tak jest. Piszę tego posta i zdaje mi się, że całkiem tego sporo, a pewnie po opublikowaniu stwięrdzę, że jest tego trochę za mało. Ale możliwe, że po prostu podczas wykonywania jakiejś czynności nabiera ona jakiegoś większego znaczenia i bardziej je przeżywam. Jest to dla mnie piękniejsze, niż jak (akurat w tym przypadku) czytam to już skończone. Tak samo mam z graniem na instrumencie. Słuchając sobie takiej Sonaty Handla, lub Koncertu Komarowskiego (choć oba utwory są piękne :)) nie przeżywam ich tak bardzo i nie zachwycam się nimi tak jak kiedy je gram. Tak właśnie było w te wakacje. Nauczyciel dał mi nuty, a ja w domu od razu odsłuchałam utwór. Stwierdziłam, że jest ładny. No właśnie-ładny. Ale teraz, gdy umiem go grać i robię to dobrze...po prostu czuję tę muzykę w  środku. Mogę przez moje skrzypce coś wyrazić, dać życie czemuś pięknemu. I dopiero wtedy zdaję sobie sprawę jakie to jest piękne. Piękne, nie ładne.
 A propos muzyki klasycznej...niektórym śmieszne wydaje się połączenie jej z 'ciężką' muzyką, jakiej ja właśnie słucham. Dla mnie to nie jest dziwne, ani w jakikolwiek sposób śmieszne. Trzeba umieć docenić piękno we wszystkim, co je posiada. Zwłaszcza, że w szkole muzycznej, na skrzypcach raczej nie będę grać Metalliki, ani tym bardziej Slayera. (Chociaż oczywiście na takich 'nudnych' instrumentach da się tworzyć taką muzykę) W końcu to szkoła muzyczna :)
 Na końcu zamieszczę utwór, który zmusza mnie i motywuje do dalszej pracy i ćwiczenia na skrzypcach. Poznałam go, gdy brat puścił mi taką krótkometrażówkę pt. Maker (wspaniałą zresztą).
Zarówno filmik, jak i właśnie muzyka mnie urzekły. W sumie pogę zamieścić całą bajeczkę. Dostaniecie wspaniałą muzykę jak i wyjątkowy przekaz. 
Pozdrawiam i dziękuje wszystkim za komentarze :) i za to,że przeczytaliście jakoś te moje nudne i długie wywody (chociaż oczywiście po opublikowaniu stwierdzę, że wcale nie takie długie)


czwartek, 25 września 2014

Normalność

      "To co nazywamy normalnością, to tylko krąg światła wokół ogniska"
  Terry Pratchett

wtorek, 23 września 2014

Hallowed be thy name...

Cytat z naprawdę wspaniałego utworu...

Zaprawdę powiadam wam moja dusza jest nieśmiertelna
Nie martw się, gdy już odszedłem
Przeszedłem na drugą stronę, by zobaczyć prawdę. 

Gdy wiesz, że twój czas jest zamknięty w dłoni
Może wtedy uwierzysz 
Że życie Tu, na dole to tylko dziwna iluzja



















Iron Maiden-Hallowed be thy name

Cześć :)

Cześć. Mam na imię Maja. Uwielbiam czytać książki i słuchać muzyki. Jeszcze nie jestem pewna co do tematyki tego bloga, ale myślę że raczej będe zamieszczać tu rzeczy dotyczące muzyki. Zwłaszcza rockowej i metalowej. Czytam dużo książek i lubię oglądać filmy...więc możecie spodziewać się też czegoś o tym. No cóż...do następnego posta :)