środa, 3 grudnia 2014

Grudniowe Propozycje

Hej. Mam dla was parę propoyzcji na grudzień m.in muzyka, książki i filmy :)

1.Terry Pratchett- Maskarada
Jest to świetna książka, bardzo cenionego twórcy fantastyki humorystycznej. Terry Pratchett bardzo często parodiuje znane dzieła. Tak jest również w przypadku tej książki. Parodiuje ona historię o Upiorze Opery. Jest nawet taki musical (bardzo fajny). Książka  momentami jest niesamowicie śmieszna. Naprawdę polecam, można się przy niej zrelaksować :)

2. Red Hot Chili Peppers- My Friends
Jest to piękny utwór z jeszcze wspanialszym tekstem. Od niedawna słucham go prawie codziennie, nawet ściągnęłam go na telefon...niestety mój telefon wpadł wczoraj do ubikacji (ach te tylne kieszenie) i musze słuchać go na komputerze. Ale ten utwór jest niepowtarzalny, taki smutny...

3. Kochankowie z Księżyca
Magiczny, niesamowity film. Reżyser Wes Anderson. Po prostu obejrzyjcie :)

4. Stephen King-Doktor Sen
Od dawna nie czytałam tak dobrej, tak wciągającej książki. Jest ona kontynuacją Lśnienia.
Brak mi słów, by ją opisać. Ta fabuła, ta niesamowita wyobraźnia autora i sposób pisania...to wszystko sprawia, że ta książka jest arcydziełem.

5.Tsa-51
Idąc cmentarną aleją, szukam ciebie mój przyjacielu...po prostu poezja. Wstyd nie znać.
5. Edward Nożycoręki
Świetny film Tima Burtona. Jest on bardzo dziwnie nakręcony. Szczerze mówiąc zupełnie mnie zaskoczył. Przygotowywałam się na dramat, a właściwie prawie przez połowę filmy się śmiałam...a może to ja mam po prostu spaczone poczucie humoru :)

6. Czarownica
Film warty obejrzenia. Fajny pomysł i dobra gra aktorska. Naprawdę bardzo miło się go oglądało, więc polecam :)

7. Celtic Frost-A Dying God Coming Into Human Flesh
Hah, trochę długi tytuł, ale utwór świetny. Wokal jest mega.


Mam nadzieję, że te propozycje wam się przydały :) I jeszcze raz polecam książkę Kinga- Doktor Sen.

niedziela, 2 listopada 2014

Popularne Covery cz.1

 Hejka :) Na dzisiaj przygotowałam dla was listę paru świetnych coverów. Jednak zanim do tego przejdziemy, chciałabym wspomnieć o pewnym facecie. Nazywa się on Anthony Vincent. Prowadzi on na Youtube kanał o nazwie Ten Second Songs. Jest naprawdę świetny i ma niesamowity głos. Zresztą zobaczcie sami :)

 No dobra, ateraz powróćmy do tematu. Oto parę naprawdę dobrych coverów:
1. Tool-No Quarter, org. Led Zeppelin
 Hmmm...trudno powiedzieć, który lepszy. Obydwa są dla mnie piękne i uzależniające :)
cover:
orginał:

2. Marylin Manson-Sweet Dreams, org. Eurythmics
 Mi osobiście bardziej przypadła do gustu, wersja MM. Jest to właściwie mój ulubiony utwór tego wykonawcy i chyba jeden z popularniejszych coverów. A wam, która wersja bardziej się podoba? :)
cover:
orginał:
3. Whitney Houston-I will always love you, orginał: Dolly Parton
Whitney:
Dolly:
4. Led Zeppelin- Dazed and Confused, org. Jake Holmes
Orginał LZ bardzo różni się od covera. Tekst jest inny, utwór jest wykonany bardzo inaczej. Podczas, gdy Jimmy Page(Led Zeppelin), grał na gitarze za użyciem smyczka, Jake Holmes po cich zawodził. Wersja Zeppelinów jest moim zdaniem trochę lepsza, ponieważ jest bardzo oryginalna i niesamowicie wykonana. Orginał jednak też jest spoko. Yardbirds też fajnie to wykonali :)
LZ:
The Yardbirds:
Jake Holmes:


6.Antony and The Johnsons-Crazy in love, orginał Beyonce
 orginał:

Na razie to tyle. Spodziewajcie się jeszcze drugiej części, ponieważ to nie wszystko :)
A na koniec coś, co rozbawiło mnie do łez. Przeróbka utworu Angel of Dead
przeróbka:
oruginał:

A wam który cover najbardziej się spodobał?















sobota, 18 października 2014

Bogowie Gitary 1. Jimmy Page

               Bogowie Gitary #1 Jimmy Page
 Hej :) Wymyśliłam sobie, żeby zrobić taką serię, w której opisywałabym moich ulubionych gitarzystów. Tak więc oto przed wami pierwsza część Bogów Gitary.
 Znam wielu gitarzystów, jednak dla mnie dzielą się oni na dwie grupy: Jimmy Page i wszyscy inni. Oczywiście jest to bardzo ogólne i np. taki Kirk Hammet też jest wspaniały, ale chyba rozumiecie o co chodzi. Także ten post będzie o moim ulubieńcu-Jimmym.


Jimmy Page, a właściwie James Patrick Page urodził się 9 stycznia 1944. Miał na imię dokładnie tak samo jak jego ojciec. W wieku 15 lat dostał swoją pierwszą gitarę hiszpańską. Wręcz zakochał się w jej brzmieniu. Poznał Jeffa Becka, z którym grał na przerwach w szkole (u mnie to by nie przeszło :))
Jakiś czas później odkrył, że wspólne granie bardzo im wychodzi, więc niedługo potem razem ze swoim przyjacielem dołączył do grupy The Yardbirds.Wcześniej był muzykiem sesyjnym, jednak bardzo go to męczyło. Warto wspomnieć również o tym, że umiał świetnie grać na gitarze basowej.




Jednak po rozpadzie grupy postanowił założyć własny zespół. Ktoś polecił mu Roberta Planta, zaś ten polecił mu Johna Bonhama. Jimmiemu brakowało tylko basisty..., jednak jakiś czas później odnalazł Johna Paula Jonesa. Byli już w komplecie.


Jimmy Page jest geniuszem. Jego muzyka jest bardzo głęboka. Możliwe, że wynikało to częściowo z jego zainteresowania okultyzmem. James był zwolennikiem doktryny Crowleya, interesował się czarną magią i prawdopodobnie ją praktykował,uwielbiał przebywać wśród starych, mistycznych ksiąg. Gdy dzięki sukcesom, odnoszonym przez Led Zeppelin Page się wzbogacił, postanowił zakupić mroczną posiadłość Crowleya w Szkocji, niedaleko jeziora Loh Ness. Czytałam gdzieś, że nie pozwalał on w niektórych pokojach ścierać kurzy.
 Wielu ludzi zarzucało mu praktykowanie czarnej magii, jak i satanistyczne treści w utworach Led Zeppelin. Tak było równierz w przypadku pewnego niesamowicie pięknego utworu (zresztą mojego ulubionego:)) pt. Stairway To Heaven. Możliwe, że go znacie, ponieważ jest to niezwykle popularne dzieło (przynajmniej było). Stwierdzono, że tekst tego utworu puszczony od tyłu czci szatana. I o to obwinia się również Roberta Planta, który owy tekst pisał wspólnie z naszym Jimmym. 
"Trzymałem ołówek w ręku i on sam pisał tekst, ja w sumie ograniczałem się do jego trzymania, tekst liryki pisał się praktycznie sam. Dopiero po napisaniu zabrałem się do jego przeczytania" 
No cóż...ja mam inną interpretację co do tego tekstu jak i samego utwou i nie czuję w nim niczego Satanistycznego. A oto ten "niby tekst od tyłu":
"O tutaj mój słodki szatanie. Ty, którego mała ścieżka zasmuciłaby mnie, którego mocą jest szatan. On da swoim naśladowcom 666, w miejscu, gdzie była mała narzędziownia w której czynił nas cierpiącymi, smutny szatan."

Do dobra odczepmy się już od okultyzmu i Schodach Do Nieba, ponieważ są to tematy o których można mówić bez końca, a nawet jeśli to i tak nie można byłoby dojść do porozumienia :)

Zajmijmy się zaś niesamowitymi rzeczami, które wyprawiał nasz Władca Gryfu za pomocą...smyczka.No właśnie...Jim potrafił grać na gitarze smyczkiem skrzypcowym. Moim zdaniem jest to niesamowite. (Patrz na filmik wyżej) Był to pierwszy z czterech utworów, do nagrania których Page użył smyczka - pozostałe to "In the Light", "How Many More Times" i "In the Evening".
Jednak tak naprawdę, Dazed and Confused jest oparty na utworze folkowego artysty Jaka Holmesa.

 No cóż...tyle udało mi się dzisiaj napisać. Mam nadzieję, że ta notka chociaż troszeczkę przybliżyła wam osobę Page'a. Na koniec fajny cytat i utwór solowy Jimmiego:
Z gitarą łączy mnie szczególna więź. Każdy instrument ma własną osobowość i można mieć z nim cudowny romans, niemalże małżeństwo, z tą różnicą, że po jego zakończeniu gitara nie domaga się alimentów - mówi rockman.
 Dzięki za przeczytanie do końca :)
Większość pisałam z głowy, ale wspomogłam się troszeczke Wikipedią i stroną muzyka onet (ten ostatni cytat), zaś tekst Schodów do Nieba wzięłam ze strony: http://www.zbawienie.com/rock2.htm

sobota, 27 września 2014

Wcale nie taka długa notka :)

Na początek trochę o punk rocku, właściwie to horror punku, a właściwie to o The Misfits.
Zespół ten znam od niedawna (czyt. bardzo niedawna) i szczerze mówiąc...przeraził mnie.
I wierzcie mi, was też by przeraził. zwłaszcza pierwszy teledysk, który obejrzałam. Teledysk do utworu pt. Helena. Ja akurat należę do grona osób, które horrorów nie oglądają. Nie wiem jak wy, ale ja po prostu nie umiem. Nie cierpię strachu i bardzo nie przyjemne dla mnie jest patrzenie jak ludzią zdarzają się potworne rzeczy. Ale każdy jest inny, więc może wy będziecie na tyle odważni, by obejrzeć cały ten teledysk. Jeśli ci się udało-gratuluję. Ja nie dałam rady. W momencie, kiedy nasz 'bohater' liryczny wyją piłę mechaniczną...wymiękłam.

I jak, udało się? :)

Zauważyłam, że podczas pisania mam tak, że pisząc myślę, że tak dużo już napisałam (trochę za dużo wyrazu 'pisać' w tym zdaniu :D), a po skończeniu czytam i... zdaje sobie sprawę z tego, że tak naprawdę wyszło tego bardzo mało. Wy też tak macie? Po prostu piszę np. jakąś opowieść (mam pragnienie napisać kiedyś jakąś wspaniałą książkę) i myślę sobie 'O jejciu, jejciu, ale się rozpisałam. Ho, ho ja to mam talent', ale kończę, czytam...i jestem zawiedziona :( Coś co jeszcze w trakcie pisania zdawało mi się bardzo dobre, już po chwili traci cały swój 'blask'. W tym przypadku też tak jest. Piszę tego posta i zdaje mi się, że całkiem tego sporo, a pewnie po opublikowaniu stwięrdzę, że jest tego trochę za mało. Ale możliwe, że po prostu podczas wykonywania jakiejś czynności nabiera ona jakiegoś większego znaczenia i bardziej je przeżywam. Jest to dla mnie piękniejsze, niż jak (akurat w tym przypadku) czytam to już skończone. Tak samo mam z graniem na instrumencie. Słuchając sobie takiej Sonaty Handla, lub Koncertu Komarowskiego (choć oba utwory są piękne :)) nie przeżywam ich tak bardzo i nie zachwycam się nimi tak jak kiedy je gram. Tak właśnie było w te wakacje. Nauczyciel dał mi nuty, a ja w domu od razu odsłuchałam utwór. Stwierdziłam, że jest ładny. No właśnie-ładny. Ale teraz, gdy umiem go grać i robię to dobrze...po prostu czuję tę muzykę w  środku. Mogę przez moje skrzypce coś wyrazić, dać życie czemuś pięknemu. I dopiero wtedy zdaję sobie sprawę jakie to jest piękne. Piękne, nie ładne.
 A propos muzyki klasycznej...niektórym śmieszne wydaje się połączenie jej z 'ciężką' muzyką, jakiej ja właśnie słucham. Dla mnie to nie jest dziwne, ani w jakikolwiek sposób śmieszne. Trzeba umieć docenić piękno we wszystkim, co je posiada. Zwłaszcza, że w szkole muzycznej, na skrzypcach raczej nie będę grać Metalliki, ani tym bardziej Slayera. (Chociaż oczywiście na takich 'nudnych' instrumentach da się tworzyć taką muzykę) W końcu to szkoła muzyczna :)
 Na końcu zamieszczę utwór, który zmusza mnie i motywuje do dalszej pracy i ćwiczenia na skrzypcach. Poznałam go, gdy brat puścił mi taką krótkometrażówkę pt. Maker (wspaniałą zresztą).
Zarówno filmik, jak i właśnie muzyka mnie urzekły. W sumie pogę zamieścić całą bajeczkę. Dostaniecie wspaniałą muzykę jak i wyjątkowy przekaz. 
Pozdrawiam i dziękuje wszystkim za komentarze :) i za to,że przeczytaliście jakoś te moje nudne i długie wywody (chociaż oczywiście po opublikowaniu stwierdzę, że wcale nie takie długie)


czwartek, 25 września 2014

Normalność

      "To co nazywamy normalnością, to tylko krąg światła wokół ogniska"
  Terry Pratchett

wtorek, 23 września 2014

Hallowed be thy name...

Cytat z naprawdę wspaniałego utworu...

Zaprawdę powiadam wam moja dusza jest nieśmiertelna
Nie martw się, gdy już odszedłem
Przeszedłem na drugą stronę, by zobaczyć prawdę. 

Gdy wiesz, że twój czas jest zamknięty w dłoni
Może wtedy uwierzysz 
Że życie Tu, na dole to tylko dziwna iluzja



















Iron Maiden-Hallowed be thy name

Cześć :)

Cześć. Mam na imię Maja. Uwielbiam czytać książki i słuchać muzyki. Jeszcze nie jestem pewna co do tematyki tego bloga, ale myślę że raczej będe zamieszczać tu rzeczy dotyczące muzyki. Zwłaszcza rockowej i metalowej. Czytam dużo książek i lubię oglądać filmy...więc możecie spodziewać się też czegoś o tym. No cóż...do następnego posta :)